Poziom trudności – liczba zasad, synergii i kroków do zapamiętania – jest jedną z najczęstszych obaw osób, które chcą zacząć zabawę z figurkowym Warhammerem 40K. Postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy to trudna gra w prosty sposób.
Jeśli interesujesz się Czterdziestką, bo grałeś w gry komputerowe, czytałeś książki albo słuchałeś jednego z wielu kanałów na YouTube o Warhammerze, ale boisz się, że nie dasz sobie rady z figurkami, ten artykuł jest właśnie dla Ciebie.
Czy Warhammer 40K jest trudny?
Zacznijmy od zdefiniowania poziomu trudności. W skrócie: Warhammer 40K przebija wszystkie gry planszowe i karciane, w które grałem. Nie było tego bardzo dużo, ale nic nie ma z tym porównania. Także komputerowe strategie, te bardziej wymagające, jak np. gry Paradoxu, bledną wobec Młotka.
W Warhammerze 40K trudność może przejawiać się w kilku obszarach:
- czasochłonne przygotowanie do gry,
- sporo zasad do nauczenia,
- bez angielskiego ani rusz,
- trzeba mieć figurki…
- … i znać ich zasady.
Ale czy naprawdę do gra tylko dla nerdów z najgłębszych piwnic? Niekoniecznie.
Przyjrzyjmy się powyższym punktom bliżej.
Czasochłonne przygotowanie do gry
To jeden z zarzutów, który zdarza mi się słyszeć od osób, które odbiły się od Czterdziestki. Rozłożenie terenów, znaczników, pomierzenie wszystkiego, zaprezentowanie przeciwnikowi armii i wysłuchanie, z czym przyjdzie nam się mierzyć – wszystko to może trwać od kilkudziesięciu minut do ponad godziny. Jasne, jeśli ktoś jest zapalonym turniejowcem, zajmie mu to znacznie krócej, ale w przypadku casualowych gier, potrzeba na to chwili. Dłuższej chwili.
Z drugiej strony cała sekwencja przygotowania nie jest czasochłonna, a jeśli nie gracie na turniejowych, wymierzonych co do milimetra layoutach, samo tworzenie pola bitwy i dobieranie kart już może być ekscytujące.
Oprócz tego trzeba się jeszcze przygotować na długo przed samą rozgrywką, a więc ułożyć listę. Wymaga to czasu spędzonego przy Codexach (choć teraz raczej przy PDF-ach i aplikachach). Jeśli kogoś Młotek nie porywa, ten etap będzie ciężki. A od tego, jak dobrze się przygotujemy, zależy, jak będzie przebiegała sama rozgrywka.
Zarówno ułożenie listy (szczególnie, gdy już dobrze pozna się jednostki), jak i przygotowanie stołu do gry, nie jest jednak wcale takie trudne. Wymaga za to poświęcenia „odrobiny” czasu.
Sporo zasad do nauczenia
To według mnie największy problem dla nowych graczy i jednocześnie największa trudność. Core Rules do 10. edycji to 60-stronicowy PDF. Jasne, można poprosić kogoś o naukę podczas gry, w jakimś mniejszym formacie, ale prędzej czy później trzeba będzie zajrzeć do tej księgi.
Games Workshop robi, co może, żeby obcowanie z zasadami nie było takie straszne. Mamy więc obrazki, tabele, ramki, wyróżnione fragmenty i inne elementy, które ułatwiają odbiór zasad. Ale wciąż musimy do nich zajrzeć.
Oprócz Core Rules mamy też zasady dla poszczególnych frakcji, a także jednostek. I jasne, nie trzeba znać na pamięć profilu uzbrojenia każdego z 10 Legionistów Chaos Space Marines, jeśli każdy ma inną broń, zawsze można to sprawdzić w aplikacji lub Codexie (jeśli jeszcze się nie zdezaktualizował). Zasady frakcji jednak trzeba znać, a biegłe operowanie Stratagemami dostępnymi w wybranym Detachemencie może dać nam przewagę we właściwej chwili. Analogicznie brak tej wiedzy mści się podczas rozgrywki.
W praktyce zdarza mi się czasem o czymś zapomnieć podczas gry. Niekiedy jest to możliwość przerzutu jakiejś kości, innym razem bonus od sojuszniczej jednostki. Mimo to czerpię z gry sporo frajdy.
Bez angielskiego ani rusz
Wszystkie zasady są napisane po angielsku. Dobra, jeśli biegle znasz niemiecki czy hiszpański, też sobie poradzisz, ale nauka z samym polskim może być trudna.
Na pocieszenie napiszę, że angielski wymagany do zabawy nie jest szczególnie wysoki, a praktycznie każda zasada i każde zagadnienie zostało już 3 razy wyjaśnione na YouTube. Zakres używanych zwrotów jest dosyć generyczny i jeśli tylko nie masz wysokiej odporności na przyswajanie języka angielskiego, dasz sobie radę.
Trzeba mieć figurki…
Z figurkami są trzy problemy:
- Trzeba je kupić – nie jest to najtańsza zabawa, ale zawsze powtarzam, że wciąż tańsza niż zbieranie sportowych samochodów. 😉
- Trzeba je złożyć – jedni lubią ten etap, inni go nienawidzą. Każdy model wymaga złożenia. Nie jest to szczególne wyzwanie manualne, ale wymaga poświęcenia czasu.
- Warto je pomalować – jasne, malowanie nie jest obligatoryjne. Niektórzy nawet nie zwracają na to uwagi. Dla mnie granie szarym plastikiem odbiera mi jednak 20% frajdy.
Zakup to kwestia subiektywna. GW często wydaje boxy typu Battleforce, w których można taniej kupić część modeli. Poza tym można też zacząć od zestawu Combat Patrol. Złożenie figurek natomiast nie powinno być dla Ciebie problemem, nawet jeśli nie grzeszysz zdolnościami manualnymi.
… i znać ich zasady
Na tym etapie także często spotykam opór. O ile opanowanie podstawowych mechanik nie jest aż tak trudne, to połączenie ich z mechanikami jednostek (każda ma przynajmniej jedną umiejętność, o której warto pamiętać), może spowodować niemałe obciążenie poznawcze.
Weźmy taki przykład:
Kiedy Twój Repulsor Executioner strzela do wrogiej jednostki, musisz sprawdzić, czy jej siła startowa spadła poniżej połowy. Jeśli tak, skuteczność Twoich trafień będzie wyższa. Dodatkowo, jeśli strzelasz w cel, który jest Twoim Oath of Moment, możesz ponownie przerzucić wszystkie rzuty na trafienie, a jeżeli Twój zakon nie posiada własnego Codexu, wówczas masz też bonus do rzutów na zranienie. DODATKOWO, jeśli Twój Detachment to Ironstorm Spearhead, możesz też przerzucić po jednej kości na trafienie, zranienie i obrażenia. No i jeśli w Command Phase Twój Techmarine poprawił celność czołgu to… nic się nie dzieje, bo te bonusy się nie łączą.
Nauczenie się tego wszystkiego na raz i gra na 2000 punktów to karkołomne wyzwanie. Ale jeśli zaczniesz od mniejszego formatu, zagrasz na 500 punktów, dobrze poznasz core’owe mechaniki, będziesz dokładał sobie wiedzy partiami, dasz sobie radę.
Podsumowanie
Mam nadzieję, że przybliżyłem Ci trochę poziom trudności gry bitewnej Warhammer 40K. Czterdziestka jest trudniejsza od gier planszowych i karcianych, wymaga też większego przygotowania i nauki zasad przed samą grą. Jednocześnie przyswajając wiedzę małymi partiami, można szybko przejść do płynnej rozgrywki i świetnie się przy Młotku bawić.